Tango Apaszowskie

Mężczyzna o kobietach: to jak to jest?

Kwiecień 15, 2015 / Męskim okiem / 4

Wiooosna, wiooosna!. Motylki, pszyczyułki /tak mówi córeczka mojej znajomej/, ptaszki się ciurlają i zaraz kwiecie obsypie łąki. Ciepły zapach pachnie pachnąco.
Wiosna ah to Ty! /Grechuta/

Västra Götaland, Borås, Borås, Västergötland, Miljöer-Stadsmiljö

.. a Jej raczki białość alabastru posiędły, różany rumieńczyk liczka okrasił aż w myślach prawie wpłynąłem w kobiecego przestwór oceanu gdzie myśl nurza się w różowości i jak w google brodzi śród fal włosów szumiących, śród biustów powodzi … czekam smsa, a on nie przychodzi … /prawie Adam/

Wtem. Diiing, pa da dimmm! No w końcu, gdzie jesteś ma luba? – się rozglądam i widzę że jej nie widzę. Więc otwieram esemesesika i co ja czytam uczmi  memi?! Co czytam? „Trochę się spóźnię”. Że co, WHAT?! No jak to się spóźnię, jakie trochę się spóźnię? Przecież już jest 20 minut po czasie! Trochę?!
Nooo nie nooo! To ja tu lecę na łeb na szyję, język do pasa bo przecież zaraz by było „ile ja czekam, chyba Ci nie zależy ..” czy coś w ten deseń a tu masz „trochę się spóźnię” – ładnie.
a Myślałem że jest jak w piosence:
Nie będę sobie warkocz trefiła, Tylko włos zwiążę splątany, Bo bym się bardziej jeszcze spóźniła, A mój tam tęskni kochany” /Filon i Laura/

Kochany to niby ja! Uśmiechnąłem się na tę myśl pod wąsem którego nie mam bo go zgalam. Zgulam bo teraz jest moda żeby nie golić więc zgolam.
A zresztą. Koniec, szlus, finito, nigdy więcej, peipe! To ja tu czekam, wilki jakieś a ta co, hę?! Co ona sobie myśli, po tylu latach znania się takie numery? Co ja początkujący amant jestem? … dzieści .. a lat po pierwszej randce? Kurcze nigdy nie wiem ile to minęło i kiedy wypada rocznica.
Aha, dobra… itd /w tym momencie bohater przeżywa negatywne emocje co objawia się tym że rzucił telefon na stolik i poprawił sobie koszulę w spodnie oraz spojrzał zalotnie na przechodząca obok dziewczynę/

zdjj

Ale zaraz, zaraz. Zacznijmy od początku. W końcu jest taka tradycja że napoczątek jest zawsze na początku.
No to ciach! a Było to tak:
Ale niee, niee! 🙂 Znowu nie będzie zapowiedzianego początku. Jeszcze zanim on będzie to się przedstawię, co zrobić muszę bo się uduszę no i kultura mi tego wymaga.

Jestem pisacielem tego tekstu o co zostałem poproszony jak i poinformowany że jest to dla kobiet mądrych, świadomych siebie, realizujących swoje marzenia i w ogóle takich super w sensie prawdziwie lepszym.
No i co ja na to? No wpierw mnie to zmroziło i speszyło. Ja, dla takich kobiet mam coś napisać? Ja? A w życiu. Ja się na babach nie znam i się z tego wypisuję. Jakoś się wyłgam. Rzeknę że mnie coś strzykało czy że miałem obowiązki etc. Coś się powie.
No ale z drugiej strony ambicja nie pozwalała mi strefić. Jeszcze by dały że nie napisałem bo miałem katar i jestem biedulka czyli chłopię słabowite.
Więc z ociąganiem ale w końcu się zawziąłem. Zawziąłem czyli piweczko se otwarłem, dziabłem do tego żółty serek a muzyczkę puściłem w tle. Italalo discotekko.

Ale fajny dałem początek no nie? Wiem, wiem, nie trzeba mi pochwał, nie trzeba. Że fajny to mało powiedziane. Jest zajefajny.
Zresztą jakże miałby ten onże początek być inny skoro posiadam wszystkie niezbędne q fajności cechy? Jest we mnie rozsądek, jest i spora doza samokrytycyzmu oparta na mocnym fundamencie szczerej skromności i dlatego podjąłem się napisania tego tekstu. To oczywiste? Ta jee!
Więc  o c z y w i ś c i e  jestem bardzo, ale to bardzo mądry, wysoki, przystojny, sześciopak na brzuchu, napięta, naoliwiona skóra na piersiowych większych połyskuje w świetle zachodzącego słońca a kruczoczarne włosy okalają me smagłe lico, gorące a mocno wyrysowane usta i przenikliwe, zimne, turkusowe oczy to nie wszystek mój czar. Uzupełnia go wypasiona fura w skórze na alufkach, modny fonik, a jakże, ciuchy i perfum pierwszy sort.  Do tego wygadanym, oblatanym imprezowo, wysoka kulturka mi nie obca, tęga nawijka sama płynie i mam obczajone romantyczne restauracyjki. No gościu mega seksi full wypas macho el torro.
No i znakiem tego laski na mnie lecą. We związku z tym wstępik też musiał mi wyjść spoko, no nie?

Old_Town_Warsaw kopia

No dobrze , dopszzzsz /brawa i piski cichną, omdlałe wynoszą/. Wracając do mną zapowiedzianego wstępu, czyli opowiedzenia jak to było.
Więc było to tak:

A nieee nieeeeee! Znowu, jeeeszcze nieee 🙂 Znowu jeszcze nie powiem jak to było bo jeszcze powiem o innej, bardzo istotnej sprawie, której zrozumienie niezbędne jest dla zrozumienia tego jak to było.
Napiszę w punktach czego nie rozumiem w kobietach.

1. Wszystkiego!!!!!!!!!!

I to jest dla mnie niepojęte zjawisko. Były czasy /nie tak dawno w skali epoki/ kiedy na mocy hormonów byłem dogłębnie poruszony sprawą kontaktów damsko/męskich -lub na odwrót i podchodziłem do tematu naukowo. Chodziłem na wykłady, czytałem książki, specjaliści, patomorfolodzy, topowe trendy psychologii, filozofia i złote myśli były ze mną na Ty. Do tego łykłem kursik mowy ciała, rozgryzałem struktury budowy mózgu, analizowałem sposoby podrywu, modę, empatię, telepatię i antykoncepcję. Bywały sytuacje kiedy wydawało mi się że coś już jarzę, kumam, czaję, kminię ale niestety, znowu zrozumienie kobiety w sposób dla mnie niezrozumiały wymykało się rozumowi memu. Ale nie odpuszczałem. Było drugie i trzecie i piąte podejście do tematu. Medytacje, konsultacje, hipnoza, tybetańskie dzwonki i kamasutra. Ruszałem do życia naładowany i przygotowany ale skonfrontowanego z rzeczywistością, niestety, znowu wracałem na tarczy. Z czasem tych umysłowych prób podejmowałem coraz mniej lub może same wygasały. Nawet chyba w tamtym okresie lekko posmutniałem. Dziś już sam nie pamiętam jak było ale faktycznie rzadziej niosła mnie ambicja ogarnięcia tajemnicy zwanej kobietą. Pojawiało się w zamian coś innego i to zdobywało coraz istotniejszą we mnie pozycję. O tym co to było napiszę na samym końcu. W międzyczasie przeszedłem, na jak uważałem rozsądną pozycję obserwatora wychodząc z prostego założenia że zamiast się szamotać to spokojnie sobie poobserwuję i tym oto sposobem wyłapię istotę i zrozumiem sprawę czyli JE. Tak zrobiłem. Obserwowałem, obserwowałem i obserwowałem i obserwowałem i ..
co już tylko coś mi się zdało jakąś regułą, taką niezmienną stałą, określoną cechą, kluczem jakimś to nagle, za sprawą czegoś absolutnie niezrozumiałego znowu  rozsypywało się jak domek z kart kredytowych. Masakra. I nagle, któregoś dnia, ku memu zdziwieniu ogarnął mnie spokój a coś co do tej pory było stłumione męską logiką zaczęło się jawić jako klucz do sprawy. Ale o tym, tak jak mówiłem napiszę na samym końcu.

aaa

Co prawda do dziś nie pojmuję i jestem z tym swoim niepojmowaniem pogodzony na czym to polega że kobieta zmienną jest? Czyli dlaczego jednego dnia ta sama sytuacja bądź rzecz wydaje jej się super i jest hepi a drugiego – gdzie drugiego? – 10 minut później, o tym samo powie że to jest bez sensu i jej się już nie podoba. No jak to z tym jest?
Albo inna sprawa. Jak można równocześnie np w trakcie robienia porządków w szafie rozmawiać z kimś przez telefon o jednym, myśleć o drugim do tego robić jakieś coś trzecie plus odrabiać lekcje z dzieckiem, drapać kota za uchem, przypomnieć mi o spotkaniu a na koniec że to wszystko jej się trzyma tzw kupy? No jak to jest?
Nawet już nie pytam dlaczego one uważają że będąc chude jak ości są ładniejsze albo dlaczego myślą że nas wychowają lub zmienią?
O! Albo takie coś. No niech mi która mi powie. Co mam odpowiadać na takie pytanie: Czy Ty mnie jeszcze kochasz? No co ja mam na to odpowiedzieć?

Więc gdy tak siedzę przy jakimś stoliku i widzę gdzieś obok faceta który podobnie jak ja nerwowo spogląda na zegarek to sobie lajtowo rozważam to co przed chwilą napisałem. Oczywiście, domyślam się że w tym czasie kiedy ja tu kwitnę to ona, po raz trzeci zmienia szminkę na inną, załamała się i stwierdziła że nie przyjdzie bo nie ma żadnych butów, a do tego mimo że ma 7 różnych to właśnie teraz, jej jedyny ulubiony komplet bielizny właśnie jest w praniu. Pewnie też nałożyła odżywkę a potem będzie się z 10 min suszyć i czesać włosy a po wybraniu pomiędzy dwoma, dla mnie identycznymi odcieniami lakieru pomaluje sobie paznokcie. Jeśli któryś jej nie wyjdzie to ja mam z głowy dodatkowe 15 min czekania. Potem po raz  kolejny zapakuje i wywali wszystko z torebki bo nie pamięta czy wzięła … coś. A nie daj Boże żeby na koniec tych ceregieli dostrzegła jakiś pryszczyk na nosie. Koniec.

tumblr_nlfosyFfB81sfie3io1_1280-1024x691

I wiedząc że tak to z nimi jest to ja za każdym razem złoszczę się a potem śmieję z siebie że znowu się dałem nabrać że przyjdzie punktualnie.
Zupełnie tak samo jak nabierałem się na to gdy byliśmy bardzo młodzi .. aście .. dzieści .. lat temu? Nigdy nie wiem ile.
Więc teraz czekam na kolejnego od niej sms w stylu: /To gdzie jesteś? Bo ja już jestem!/ by za chwilę, po godzinie spóźnienia usłyszeć jak gdyby nigdy nic słodkie, przeciągłe i zalotne: noo czeeeeść!
Więc, czy to kwestia wieku czy trafienia na właściwe tory ale już nie próbuję jej analizować, zrozumieć czy zmieniać.
To co robię to po prostu czekam, podziwiam, słucham, chronię, bawię, obdarowuję … i kocham.

Miraż

O Autorze:

Prawdziwe nazwisko Michał Żelazny. Ur w 1961r. Z wykształcenia technik. Varsawianista, fotograf, miłośnik wyścigów motocyklowych na 1/4mili. Swoja przygodę w odkrywaniu dawnej warszawy rozpoczynał od przygotowywania rysunków do działu kulinarnego jednego z młodzieżowych pism. Działa społecznie na rzecz zachowania historii, tradycji i infrastruktury stolicy. Fotografuje, pisze wiersze.


Komentarze: 4 dla Wpisu Mężczyzna o kobietach: to jak to jest?

  • Jagienka napisał(a):

    Pozwolę sobie z Tobą P.T Dziewczyno z Perłą, nie zgodzić. Jestem przekonana,iż autor artykułu, samą chęcią i staraniem o zrozumienie natury kobiecej, udowadnia swoją wiedzę na temat kobiet oraz swą wyjątkowość i nietuzinkowość. Mieć takiego towarzysza doli i niedoli – to skarb 😀

  • MrJackson napisał(a):

    Mistrz 🙂

  • Jagienka napisał(a):

    Taki mężczyzna, to skarb… Przy tych naszych „wszystkościach” czeka te „dwadzieścia minut” i bez względu na nasze dziwności, wciąż kocha :))))

Dodaj komentarz